piątek, 23 listopada 2012

Black Friday. Okazyjny piątek.

Dzisiejszy dzień zupełnie w Amerykańskim stylu, zalała mnie fala promocji i mam iście czarny piątek. Fajnie, że w Polsce też można trafić ciekawe okazje. Oczywiście wszystkie wiecie co mam na myśli, promocje w Rossmannie, ale także kilka innych,
o nich później:) 
Już wczoraj podziwiałam wasze zdobycze i planowałam swoje. Skusiłam się na cień L'oreal  004 Forever Pink (bardzo pasuje do mojego światopoglądu, róż rządzi;) 21,99zł. Pomacałam wszystkie dostępne korektory i zdecydowałam się na MaxFactor Mastertouche 306 Fair 24,89zł, ma bardzo przyjemną konsystencję. Linera nie planowałam, ale spodobała mi się niezwykle cienka końcówka i piękna czerń Maybelline Master Precise 16,89zł. Chciałam kupić lakiery L'oreal, niestety kolory, które mi się spodobały były rozwarstwione i aż gorące od lamp, postanowiłam spróbować nowości od Maybelline Colorama 6,89zł. Zdjęcie zupełnie nie oddaje koloru, to taka jakby brudna brązo-śliwka.

Zakupy uważam, za bardzo udane, nie wiem, czy nie wrócę jeszcze po więcej;D no właśnie, nie wiem, bo z każdej strony atakują inne promocje. W najnowszym numerze Glamour czeka na nas karta upominkowa na 20zł od H&M. Karta obowiązuje od 1 do 24 grudnia, za zakupy powyżej 50zł. Mam zamiar skorzystać z promocji i kupić rzeczy, które zapewne nie będą przecenione podczas właściwej wyprzedaży. 
źródło: hm.com


Bardzo fajne promocje przygotowała też "truskawka", dawno nie zaglądałam na strawberrynet.com a jest tam w tej chwili kilka kąsków do upolowania. W bardzo dobrej cenie są zestawy Korres oraz Decleor. Najbardziej kusi mnie zestaw
z masełkiem jaśminowym, które mam na liście chciejstw od wieków. Zestaw Decleor też jest świetny, zwłaszcza, że w Polsce jeden krem tej firmy kosztuje tyle co cały zestaw. 
strawberrynet.com
Resztę promocji możecie zobaczyć tutaj. I jeszcze jedna sprawa nie daje mi spokoju. Naked. Na pewno znacie tą słynną paletę cieni. Pamiętam, że w Paryżu kosztowała 43euro - bardzo dużo. Właśnie lookfantastic.com kusi dodatkowym rabatem -10% na tą firmę. 
lookfantastic.com
Chyba jednak się jeszcze wstrzymam, 135zł to nadal sporo, choć pewnie ta paletka jest tego warta, jestem ciekawa waszego zdania, macie tą słynną paletę?

Jak Wasz piątek, bardziej zakupowy niż zwykle? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 18 listopada 2012

Pleasure box:)

Taaa dam oto i ono, wieeeelkie pudło, które przybyło do mnie od wspaniałej Misi z bloga smak emigracji. Niedawno uśmiechnęło się do mnie szczęście w jej konkursie. Mam wrażenie, że pudło zawiera znacznie więcej dobroci, niż konkurs przewidywał. Dostałam kilka naprawdę wspaniałych produktów i już zacieram łapki na testowanie. Na pierwszy ogień idą:
Na pewno dam znać jak się sprawują:)
Ech, a tymczasem trzeba podnieść czoło wysoko i zmierzyć się z poniedziałkiem. 

Ściskam, Misiu jeszcze raz dziękuję:) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 17 listopada 2012

I have a black belt in shopping. Małe zakupy ;)

No cóż w czymś w końcu trzeba być dobrym, u mnie padło na zakupy;) a przynajmniej tak o sobie sądzę, a to chyba najważniejsze. Wyłaniam się dzisiaj z gęstej mgły z moimi kilkoma ostatnimi zakupami kosmetycznymi. 
Na pierwszy ogień idzie masełko Revlon , które od dawna chciałam mieć. Korzystając
z promocji urodzinowej w moim lokalnym Douglasie kupiłam je ze zniżką -20%. Wybrałam kolor Cotton Candy 045, muszę przyznać, że się zakochałam w tym produkcie i definitywnie chcę więcej. Wiem, że te masełka mają różne recenzje, mnie efekt jaki daje na ustach bardzo się podoba, nawilżenie jest bardzo przyzwoite i nawet stosowane za suche usta, długo daje uczucie komfortu. Mój kolor nie podkreśla suchych skórek. Zapłaciłam  32 zł, cena regularna to 39zł, w pewnym momencie widziałam, że Douglas podniósł cenę do 45zł - przesada! Na szczęście poszli po rozum do głowy i niższa cena wróciła. 
Ostatnio miałam ogromną ochotę zdradzić moje ukochane BB kremy z jakimś normalnym podkładem, kupiłam sobie małą próbkę nowego podkładu YSL Touche Eclat, spodziewałam się, że to nie będzie podkład do mojej cery, ale chciałam sama sprawdzić. No sprawdziłam - nie dla mnie. Przede wszystkim na mojej mieszanej cerze świeci się bardzo szybko, ma za słabe krycie - potrzebuję średniego. Co najważniejsze okropnie podkreśla suche skórki, każdą dosłownie każdą. Konsystencja przyjemna, zapach bardzo ładny. 
Potrzebowałam kremu na dzień, skusiłam się na promocję w aptece. Emulsja Anti-shine Avene ma regulować wydzielanie sebum i łagodzić podrażnienia. Jeszcze nie wiem, co o niej sądzę, póki co nie lubię tej konsystencji żelu jakby napakowanego sylikonami, ale to tylko moje złudzenie, w składzie na ten temat cisza. 
Również w Douglasie wypatrzyłam małe zestawy promocyjne Clinique, zapakowane
w okropne plastikowe kosmetyczki (oszczędziłam Wam tego widoku;) Skusiłam się na zestaw Anti-Blemish przeciwko niedoskonałością. Kiedyś bardzo lubiłam zestaw 3 kroków tej firmy oraz kilka innych kremów, chcę sobie przypomnieć tą firmę, zobaczymy, niedługo zaczynam używać jednocześnie te 3 produkty. 
Dla mamy kupiłam zestaw Repairwear, natomiast sobie zostawiłam z tego zestawu krem pod oczy Intensive Eye Cream. Używam go już i muszę przyznać, że jest bardzo fajny, na pełną opinię poczekam do końca słoiczka, trochę to potrwa bo jest bardzo wydajny. Oba zestawy kosztują 49zł, mnie się udało kupić je ze zniżką -20%. Warto więc trzymać rękę na pulsie kiedy poszczególne Douglasy obchodzą urodziny;) 
Do zakupów dostałam gratis próbkę tuszu Collistar i przepadałam, chwilowo poszły w odstawkę Max Factor i nawet jeden z nowszych nabytków Givenchy. Tusz jest świetny i na pewno pokażę go Wam na oczach. 

To by było na tyle, kupiłam też kilka "rozweselaczy" świąteczno-zimowych,  ale to już innym razem;) Niedawno dotarło też do mnie wielkie pudło od Misi, zajrzyjcie do mnie niebawem a pokaże Wam dokładnie co tam znalazłam, do tej pory jestem w szoku:D 

Ściskam:) 
I przy okazji - idealnie pasuje do dzisiejszego postu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 2 listopada 2012

Bitwa: korektory z kulką Rival de Loop vs Garnier

Właściwie nie wiem skąd się wzięła moja fascynacja korektorami z chłodzącą kulką. Jako, że jestem ostrożna w testowaniu nowości, a dla mnie taka kulka nią niewątpliwe jest, rozpoczęłam od tańszych zawodników. Z obydwoma pomęczyłam się już wystarczająco, więc mogę Wam dziś pokazać kolejną bitwę. W poprzednich walczyły olejki (klik i klik).

Przedstawiam dzisiejszych zawodników, w narożniku (super) tani: Rival de Loop Concealer - roll-on pod oczy z kofeiną i wyciągiem z kasztanowca (odcień natural).
W narożniku droższy: Garnier kofeinowy roll-on pod oczy z korektorem (odcień 1). 
No to zaczynamy:

Cena:
Rival de Loop cena około 10zł, ja kupiłam w promocji za 7,99zł. 
Garnier cena około 39zł, ja kupiłam w promocji za 30zł. 

Opakowanie: 
Rival de Loop plastik szorstki,
Garnier plastik gładki ;D























Kulka:
Rival de Loop kulka wyraźnie większa.
Garnier mniejsza kulka, w wyglądzie brak różnic.























Zapach:
Rival de Loop pudrowy, dziwny.
Garnier pudrowo-kwiatowy, przyjemny, trochę przebija alkohol.

Konsystencja: 
Rival de Loop wodnista, praktycznie zero krycia.
Garnier płynna, lekka, krycie średnie.































Skład:
Rival de Loop olej sezamowy, sok z aloesu, panthenol, kofeina.
Garnier na trzecim miejscu alkohol, z dobrych rzeczy ekstrakt z cytryny, kofeina.

Działanie:
Rival de Loop praktycznie żadne, jest tak płynny, że zapewnia, a raczej nie zapewnia krycia. Pomimo wielu dobroci w składzie nie działa też pielęgnacyjnie, pozostawia skórę pod oczami wysuszoną. 












Garnier kryje przyzwoicie, niestety nie zauważyłam działania pielęgnacyjnego. Wchodzi
w zmarszczki.











Werdykt: 
Wygrywa droższy, ale czy właściwie można mówić o wygranej. Żaden z nich mnie nie zachwyca, każdy ma wady, jednak tańszy ma jedną niewybaczalną, nie spełnia roli dla jakiej właściwie został stworzony, nie jest korektorem, nie jest także nawilżaczem, czym jest? Kulką do masażu, którą można wykorzystać z kremami lub po prostu innymi korektorami. Droższy natomiast jest bardzo drogą kulką do masażu z przyzwoitym kryciem, ale marnym działaniem pielęgnacyjnym.

Wniosek: ja idealnego korektora wciąż nie znalazłam, szczęśliwe te, które używać nie muszą:) 
A jak jest z Wami, musicie, czy nie musicie? Macie ulubieńca?

Ściskam:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...